Poziom napełnienia magazynów gazu w Europie pozostaje na bardzo niskich poziomach. Okolice 50% o tej porze to wartość niespotykana od czasów początku kryzysu gazowego w 2021 roku.

Wydaje się już niemal pewne, że w kolejny sezon zimowy wejdziemy z poziomami ok 75%, zatem znacznie poniżej celu UE wynoszącej 90%. Na wzrost tempa zatłaczania z pewnością pozytywnie wpłynęłaby zachęta finansowa w postaci klasycznego spreadu. Ceny kontraktów w zimę „powinny” być wyceniane wyżej niż latem, aby co najmniej pokryć koszty zatłaczania i magazynowania. Aktualnie na rynku brak jest takiej motywacji (ceny RDN, kontraktu na M8 i Q4 są na podobnych poziomach). Nie powinien zatem specjalnie dziwić spadek dostaw LNG do Europy.

Aktualnie (na dzień 2 lipca 2026) rynek wycenia paliwo gazowe w horyzoncie średnioterminowym w następujących sposób:

- po ogłoszeniu memorandum pokojowego USA-Iran ceny dynamicznie spadły o kilkanaście %. Jednak ostatnie kilka sesji jest już wzrostowe. Z pewnością nie pomagają w tym regularnie powtarzające się incydenty zbrojne w Cieśninie Ormuz.
- ceny na najbliższą zimę są na poziomach analogicznych jak na lato (brak spreadu o którym mowa powyżej)
- na realną obniżkę cen Odbiorcy będą musieli poczekać do Q2 2027, które aktualnie dostępne jest 40 zł/MWh taniej niż okres zimowy.
- co ciekawe kolejny sezon grzewczy (Q4_27) nie dość, że jest 23% tańszy niż Q4_26 to jeszcze nie zawiera w sobie żadnej premii w stosunku do Q2_27 (czyżby kolejny rok bez motywacji do zatłaczania gazu?).
Na dzisiaj jako scenariusz bazowy można przyjąć, że Europa wejdzie w sezon grzewczy z niskimi poziomami magazynów. Nie należy jednak traktować tego jako zagrożenie. Raczej jako informację, że rynek będzie musiał polegać na dostawach LNG. Możemy się zatem spodziewać podwyższonej zmienności wywołanej czynnikami pogodowymi. Z pewnością przedłużające się okresy bezwietrznej pogody czy niskich temperatur będą znajdowały swoje odbicie w cenach SPOT.