Zarząd pije mrożoną kawę, klimatyzacja w biurowcu hula na pełnych obrotach, a CFO z uśmiechem podpisuje kontrakt na dostawy energii na cały kolejny rok. Jest lipiec, więc „logika” podpowiada, że przy rekordowej produkcji z fotowoltaiki ceny muszą szorować po dnie. Dział zakupów melduje wykonanie zadania, temat zamknięty jednym podpisem, budżet„zabezpieczony”. Wszyscy czują błogi spokój, nie wiedząc, że właśnie zabetonowali koszty firmy na poziomie, który za kilka miesięcy może okazać się bolesnym rozczarowaniem. Ten spokój to iluzja oparta na przyzwyczajeniach z czasów, gdy rynek energii był przewidywalny jak pogoda w lipcu.
Wielu decydentów wpada w pułapkę rynkowego złudzenia: widzą taniejący prąd tu i teraz, więc uznają, że to idealny moment na zabezpieczenie budżetu na kolejne lata. To błąd. Wynika on z niebezpiecznego mylenia chwilowych, niskich cen na Rynku Dnia Następnego (SPOT), napędzanych wakacyjnym słońcem i nadpodażą z fotowoltaiki, z wyceną kontraktów terminowych na przyszły rok. Tani prąd w słoneczne, lipcowe popołudnie wcale nie oznacza, że rynek wycenia równie tanio cały kolejny rok kalendarzowy, w tym mroźne, bezwietrzne i ciemne miesiące zimowe.
Dzisiejsza cena kontraktu rocznego to wypadkowa prognoz, geopolityki i kosztów bilansowania dla pełnych 12 miesięcy, a nie odbicie aktualnej pogody za oknem. Kupowanie energii na przyszłe lata tylko dlatego, że w lecie na rynku SPOT było rekordowo tanio, to nie jest przemyślana strategia, to myślenie życzeniowe. Podejmują Państwo długoterminową decyzję na podstawie chwilowych, lokalnych anomalii, ignorując fakt, że w kontraktach terminowych (BASE_Y) uczestnicy rynku wyceniają, że w kolejnym roku na Rynku Dnia Następnego będą zarówno okresy wysokich cen jak i niskich.

Powyższy wykres pokazuje stosunek średniej ceny kontraktu rocznego w poszczególnych miesiącach w stosunku do najtańszego miesiąca w danym roku. Na bazie ostatnich 3 lat możemy zauważyć, że lipiec nie był idealny okresem ani razu. Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że ani razu nie był również najdroższy.
Aby przestać przepłacać za złudne poczucie bezpieczeństwa trzeba wyrzucić kalendarz i zacząć patrzeć na fundamentalne dane.
👉 Wdrożenie zakupów transzowych: Nie kupuj 100% energii jednego dnia. Rozbij wolumen na części i kupuj je w różnych momentach roku, uśredniając cenę.To drastycznie obniża ryzyko trafienia w „cenową górkę”. Polecamy nasz ostatni wpis o sygnalach cenowych, w którym opisujemy jak pracujemy z naszymi Klientami w tym obszarze.
👉 Proporcje SPOT vs FIX: Jeśli kuszą Państwa niskie ceny w lecie, część zapotrzebowania mogą Państwo zabezpieczyć kontraktem terminowym, a resztę dokupować na rynku SPOT. Pozwoli to zdywersyfikować nie tylko ryzyko wybrania złego momentu zakupowego, ale także zakupu 100% energii z droższego rynku (RDN vs rynek terminowy).
👉 Zautomatyzowanie procesu śledzenia zmienności cen: W tym celu nie muszą Państwo mieć sztabu ludzi. Dzisiejsze narzędzia pozwalają śledzić rynek terminowy i ustawiać alerty cenowe, które są połączone z Towarową Giełdą Energii i w sposób automatyczny wysyłają powiadomienia o wzrostach lub spadkach cen. Pozwala to realizować strategię, gdy cena osiąga założony poziom, a nie w oparciu o nieprawdziwe założenia ("Kupuję, bo jest lipiec i mamy dużo produkcji z OZE")